14 komentarzy

  1. Katarzyna

    Tylko kurcze antybiotyki przepisują lekarze, więc trudno samemu decydować „brac czy nie brać”. Z drugiej strony zdarzają się pacjenci „naciągający” dobtora na antybiotyk, bo liczą, że wtedy szybciej staną na nogi… Tak czy siak w tym przypadku grunt to dobry lekarz, który wie co robić. Co do leków przeciwbólowych, przeraża mnie to, znam osoby które przy najmniejszym ćmieniu głowy potrafią łykać imupromy do porannej pracowej kawy.

  2. Problem polega na tym, że spora część lekarzy wypisuje tabletki, aby zwalczyć skutki. A za cholerę nie bierze się za leczenie przyczyn. Mój mąż po wycięciu woreczka żółciowego codziennie ma zgagę i refluks w nocy. Lekarze mają to w nosie, przepisują mu proszki, które i tak mało pomagają. A nikt nie myśli, by go porządnie przebadać i podjąć konkretne kroki w kierunku usunięcia przyczyn. Ot, tak się ma praktyka do teorii, zresztą masz w tym mnóstwo racji, nie przeczę. Tylko że my sami nie poradzimy sobie z usunięciem przyczyn, a funkcjonować jakoś trzeba…

  3. Jestem pielęgniarką i również prowadzę bloga, ale o zupełnie innej tematyce niż ta związana ze zdrowiem. Świetnie, że napisałaś taki tekst, mam nadzieję, że dzięki niemu odrobinę wzrośnie świadomość ludzi na temat zażywanych leków i skutków ubocznych ich nadmiernego stosowania. 🙂

  4. Bardzo ciekawy artykuł. I z przykrością stwierdzam, że znam takowych, którzy przy każdej chorobie proszą o antybiotyk lekarza. Co dla mnie jest wprost nie pojęte. Bo dla mnie antybiotyk to ostateczność .

  5. Generalnie trudny temat. Bo teoretycznie to do lekarza powinniśmy się zwrócić z prośba o pomoc i radę. A że lekarze w ostatnim czasie bardzo chętnie przepisują antybiotyki to już inna sprawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *